Zaliczki uproszczone na 2027 rok: podstawą jest zeznanie za 2025, więc listę trzeba zrobić w listopadzie
Zaliczka na 2027 rok ustawiona dochodem z 2025 roku
Zaliczki uproszczone wyglądają na najnudniejszą decyzję w roku. Klient na skali albo na liniowym 19%, albo spółka na CIT, płaci co miesiąc tę samą kwotę: 1/12 podatku wykazanego w zeznaniu złożonym w poprzednim roku. Bez comiesięcznego liczenia zaliczki, bez niespodzianek na wyciągu. Klienci to lubią, wiele biur też.
Haczyk siedzi w kalendarzu. Na 2027 r. podstawą jest zeznanie złożone w 2026 r., czyli zeznanie za 2025 r. Każda zaliczka uproszczona zapłacona w 2027 r. wynika więc z tego, ile klient zarobił dwa lata wcześniej. Jeśli w zeznaniu za 2025 r. nie było podatku, podstawa cofa się o kolejny rok, do zeznania za 2024 r. Jeśli i tam podatku nie ma, metoda jest na 2027 r. zamknięta.
Dwa lata to dla małej firmy szmat czasu. Klient, który w 2026 r. stracił największego odbiorcę, zapłaci zaliczki na 2027 r. tak, jakby wciąż był 2025 r. Klient, któremu przychody się podwoiły, zapłaci tak, jakby się nie podwoiły. Żaden z nich nie łamie przepisów. Obaj zasługują na jedno zdanie w listopadzie, zanim zapłacą pierwszą zaliczkę za 2027 r.
Dwóch klientów, ta sama metoda, odwrotne skutki
Dwóch przedsiębiorców na liniowym 19%. Żeby rachunek był czytelny, porównuję sam podatek, bez składki zdrowotnej. Składka zmienia kwoty, nie kierunek.
Klient, któremu dochód spada. Dochód za 2025 r.: 300 000 zł, więc w zeznaniu za 2025 r. jest 57 000 zł podatku. Zaliczka uproszczona na 2027 r. to 4 750 zł miesięcznie. Tylko że w tym roku skończył się duży kontrakt, a dochód na 2027 r. szacujemy na 180 000 zł, czyli 34 200 zł podatku. Przez dwanaście miesięcy klient wpłaci 57 000 zł zaliczek przy 34 200 zł faktycznego podatku. 22 800 zł nadpłaty leży w urzędzie, dopóki wiosną 2028 r. nie złoży zeznania za 2027 r. i nie dostanie zwrotu. Firma, która właśnie straciła 40% dochodu, pożycza państwu pieniądze na 0% w najgorszym możliwym momencie.
Klient, któremu dochód rośnie. Dochód za 2025 r.: 120 000 zł, 22 800 zł podatku, więc zaliczka uproszczona wynosi 1 900 zł miesięcznie. Na 2027 r. szacujemy 260 000 zł dochodu, czyli 49 400 zł podatku. W ciągu roku klient wpłaci 22 800 zł, a w zeznaniu rocznym dopłaci 26 600 zł, do 30 kwietnia 2028 r. To realna korzyść dla płynności, pod warunkiem że klient wie o dopłacie i odłoży pieniądze. Jeśli nikt mu nie powie, kwiecień 2028 r. będzie dla niego ciężki.
Ta sama metoda, ten sam rok, odwrotna rada. Cała różnica bierze się z jednej proporcji: spodziewany dochód za 2027 r. do dochodu za 2025 r.
Kto w ogóle nie może
Najpierw warunki, dopiero potem proporcja:
- Ryczałtowcy. W PIT metoda jest tylko dla skali i liniowego. Klient, który na 2027 r. przechodzi na ryczałt (rozmowa o formie opodatkowania toczy się w tych samych tygodniach), sam wypada z tej listy.
- Klienci, którzy zaczęli w 2026 albo 2027 r. Metoda jest zamknięta dla tych, którzy rozpoczęli działalność w roku podatkowym albo w roku poprzednim.
- Brak podatku w obu zeznaniach bazowych. Zero podatku za 2025 i za 2024 r.: w 2027 r. zaliczek uproszczonych nie ma.
- Skorygowane zeznanie bazowe. Korekta zeznania za 2025 r. może zmienić wysokość zaliczki, a w zależności od tego, kiedy ją złożono, może też wpłynąć na samo prawo do metody. W CIT mówi o tym wprost przepis. Bez względu na formę opodatkowania korekta złożona w 2026 r. powinna trafić na listę jako flaga, a nie wypłynąć dopiero w marcu.
W spółkach logika jest ta sama. 1/12 podatku należnego z CIT-8 złożonego w poprzednim roku, czyli na 2027 r. z CIT-8 za 2025 r., z tym samym cofnięciem o rok i tym samym wyłączeniem dla nowych firm. Mały podatnik ma jeszcze trzecią drogę, zaliczki kwartalne, które niektóre biura i tak po cichu wolą przy małych spółkach.
Nie ma formularza i w tym problem
W styczniu niczego się nie składa. W praktyce wybór widać po pierwszej zaliczce zapłaconej w kwocie uproszczonej, a informacja o stosowaniu metody trafia do zeznania rocznego za 2027 r.: PIT-36 lub PIT-36L albo CIT-8, składanego w 2028 r. Wybrana metoda obowiązuje przez cały rok. W czerwcu nie da się z niej wycofać, kiedy liczby zaczną wyglądać inaczej.
Decyzja zapada więc z rozpędu. Klient, który płacił zaliczki uproszczone w 2026 r., płaci je dalej w 2027 r., w nowej kwocie z nowszego zeznania, i nikt nie sprawdza, czy ta kwota ma jeszcze sens. Klient, który nigdy z metody nie korzystał, nigdy o niej nie słyszy, nawet jeśli odroczyłaby mu dwadzieścia kilka tysięcy złotych.
Ilu klientów to dotyczy
Weźmy biuro, z jakim zwykle pracuję: około 120 klientów, 60 na KPiR, 25 na pełnych księgach, 35 na ryczałcie. Pytanie dotyczy 85 klientów spoza ryczałtu, bez tych, którzy zaczęli w ostatnich dwóch latach. Z mojego doświadczenia u 10–15 z nich dochód za 2026 r. różni się od tego z 2025 r. o ponad 30%, w jedną albo w drugą stronę. To u nich metoda albo bardzo pomaga, albo bardzo szkodzi.
Ręcznie trzeba przy każdym kliencie otworzyć dwie rzeczy: zeznanie za 2025 r. w archiwum i ewidencję za 2026 r. w programie księgowym. Dziesięć minut na klienta, jeśli archiwum jest w porządku. Na 85 klientów to dwa dni, których w listopadzie nikt nie ma. Efekt? Zaliczki na 2027 r. idą tak samo jak te na 2026 r.
Błędy się powtarzają:
- Nowej kwoty nikt nie porównuje z nową rzeczywistością. Biuro poprawnie liczy 1/12 z zeznania za 2025 r. i na tym kończy.
- Klient, któremu dochód rośnie, nie wie o kwietniu. Odroczenie jest korzyścią tylko wtedy, gdy dopłata jest zaplanowana.
- Zapomina się o roku zapasowym. Klient ze stratą w 2025 r., ale z podatkiem za 2024 r., wciąż może stosować metodę, tyle że w kwocie wyznaczonej przez dochód z 2024 r. To już trzy lata opóźnienia.
- Korekta zeznania za 2025 r. umyka, bo złożył ją ktoś inny albo kilka miesięcy później.
Co przygotowuje agent
Agent z dostępem do odczytu archiwum zeznań i ewidencji klientów może zebrać tę listę w listopadzie, w ramach zamknięcia miesiąca, które biuro i tak prowadzi:
- Odczytuje podatek należny z zeznania klienta za 2025 r. (i za 2024 r., jeśli w 2025 r. podatku nie było) oraz każdą korektę złożoną później.
- Odczytuje dochód za 2026 r. od stycznia do ostatniego zamkniętego miesiąca i bierze prognozę biura na 2027 r. albo liczy ją z ostatnich dwunastu miesięcy, zamiast mnożyć dziesięć miesięcy przez 1,2.
- Sprawdza warunki: obecną i planowaną formę opodatkowania, datę rozpoczęcia działalności, korektę zeznania bazowego.
- Liczy zaliczkę uproszczoną na 2027 r. i porównuje roczną sumę ze spodziewanym podatkiem za 2027 r. Oznacza klientów, u których różnica przekracza próg ustalony przez biuro, np. 5 000 zł, w którąkolwiek stronę.
- Pisze jedną linijkę przy każdym oznaczonym kliencie: „nadpłaci w 2027 r. ok. 22 800 zł, rozważyć zaliczki na zasadach ogólnych” albo „odroczy ok. 26 600 zł do kwietnia 2028 r., klient musi to zaplanować”.
Agent nie wybiera metody i niczego nie płaci. Decyduje księgowa razem z klientem, najlepiej w tej samej listopadowej rozmowie co o formie opodatkowania, bo jedna odpowiedź wpływa na drugą. Jak taki podział pracy wygląda w biurze, opisuję na stronie agenci AI dla firm.
Jedna rzecz do zrobienia w tym tygodniu
Weźcie klientów, którzy w 2026 r. płacili zaliczki uproszczone. Przy każdym nazwisku zapiszcie dwie liczby: dochód z zeznania za 2025 r. i dochód zaksięgowany za 2026 r. do tej pory, przeliczony na cały rok. Każdy klient, u którego druga liczba to mniej niż 70% pierwszej, powinien usłyszeć od Was, zanim zapłaci pierwszą zaliczkę za 2027 r.
Chcecie zobaczyć taką listę zbudowaną z zeznań i ewidencji Waszych klientów? Napiszcie do mnie. Wezmę jeden miesiąc prawdziwych danych i pokażę, których klientów agent oznacza i dlaczego.
Sprawdź kontrahenta w kilka sekund — za darmo
KsięgoAI sprawdza NIP na białej liście i w VIES, ocenia ryzyko i zapisuje dowód należytej staranności. Działa na Telegramie i w Claude.
Wypróbuj KsięgoAI→Porozmawiajmy o Twoim projekcie
Bezpłatna 30-minutowa konsultacja. Sprawdzimy, czy i jak mogę pomóc.



